

|
Jerzy Kierst Los Angeles 1932 Znowu Hermes prowadzi zawodników na drugą półkulę. Już na okręcie wpadł mu w oko Polak, Janusz Kusociński, chociaż Herakles polecił mu Finów: Virtanena i Iso-Hollo. Nie omylił się Hermes. Wielki biegacz, miłujący kwiaty, miał wspaniałe serce i olimpijski oddech, Bieg na dziesięć tysięcy metrów wywołał zachwyt ludzi i bogów. Kusy prowadząc za sobą podwójny cień - dwóch Finów - obiega stadion, jakby to była dziecięca gonitwa naokoło klombu w Parku Łazienkowskim w Warszawie. Nurmi siedział na trybunie - jak orzeł przykuty łańcuchem do kolumny. Niespokojnie spoglądał na stoper i liczył okrążenia. Decydowały się losy jego rekordu. Po siedmiu kilometrach walki jednak połowa cienia znikła: to odpadł Virtanen. Nie wytrzymał morderczego tempa. Za Kusym pozostał Iso. Obiegli stadion, jak Hektor i Achilles mury Troi... Tym razem jednak Hektor zwyciężył, bo Athene stanęła zdecydowanie po stronie Janusza. - Na Zeusa! - wykrzyknęła uderzając końcem włóczni o ziemię - biegnie nie gorzej od Hermesa ! Na ostatniej krzywej Kusy ruszył jak torpeda. Druga połowa cienia zniknęła. To Iso nie wytrzymał morderczego tempa. - Na Zeusa! wykrzyknęła po raz drugi Athene - biegnie lepiej chyba niż Nurmi ! Czekał na trybunie niespokojnie poruszył skrzydłami. Tłumy powstały. Morze huczało. Kusy przerwał taśmę. Rekord olimpijski padł. Rekord świata ocalał... Nurmi i Athene ocierali pot z czoła. Hermes własnoręcznie wciągnął biało-czerwoną flagę na środkowy maszt. Nie rozumiał tylko, czemu obok uczucia zachwytu i radości krążył mu wokół serca smutek. Sprawa ta wyjaśniła się po dziesięciu latach: Kusocińskiego zamordowali gestapowcy. Nike spod Cheronei złożyła na jego grobie wieniec świerkowy i zapaliła znicz. O Heraklesie słoneczny ! O, Ty, chroniący od zła... |
|