8 października 2005 roku w kaliskim teatrze, wraz z innymi trzecioklasistami, miałam okazję obejrzeć spektakl ''Das Kuchendrama''. Jest to wariacja na temat sztuki „Matka” Witkacego, wyreżyserowana przez Stanisława Miedziewskiego.
Na scenie mogliśmy zobaczyć Caryl Swift, która doskonale wcieliła się w rolę matki zakochanej w swoim synu, a równocześnie pogrążonej w nałogu. Na pochwałę zasługuje też gra Marcina Brotkiewicza. Znakomicie wykreował on postać Leona - wampira wykorzystującego naiwną i słabą matkę, oraz Leona - przepełnionego kompleksami młodzieńca, który nie daje sobie rady w życiu.

Scenografia oraz charakteryzacja stworzyły niepowtarzalny klimat grozy i tajemniczości. Pomalowane twarze aktorów sprawiały, że wszystko wydawało się nierealne.
Wchodząc do teatru, spodziewałam się, że będę musiała włożyć ''dużo wysiłku, żeby nie pęknąć ze śmiechu'', jak przeczytałam na ulotce dotyczącej spektaklu. Nie uważam jednak, żeby przedstawienie było zabawne. To, co działo się na scenie, było dramatyczne i pełne tragizmu. Był to pokaz tego, jak można równocześnie kochać i nienawidzić.
Moim zdaniem właśnie dlatego sztuka niosła głęboki przekaz. Cieszę się, że nie musiałam ''pękać ze śmiechu'', a wręcz przeciwnie - zostałam zmuszona do refleksji nad ludzkimi postawami. Serdecznie zapraszam do obejrzenia spektaklu.

Natalia Dyśko kl. IIIF

Ostatnio na deskach Teatru im. Wojciech Bogusławskiego w Kaliszu pojawiła się sztuka ''Das Kuchendrama'', czyli dość niesmaczna wariacja na temat ''Matki'' Witkacego w czterech koszmarnych częściach. Reżyser Stanisław Otto Miedziewski wystawił to dzieło na scenie kameralnej. Uważam, że było to słuszne posunięcie, gdyż dzięki temu aktorzy mieli lepszy kontakt z widzem. Wzmocniło to oddziaływanie na publiczność. Bohaterowie dramatu Witkacego zwracali się bezpośrednio do wybranych słuchaczy, spoglądali na nich mrożącym krew w żyłach wzrokiem, rzucali w nich rekwizytami. Ich gra zaskakiwała widownię. Nikt nie mógł przewidzieć kolejnych poczynań aktorów.
Twórca spektaklu w umiejętny sposób przedstawił pełne miłości i nienawiści relacje pomiędzy matką, a synem. Caryl Swift (z pochodzenia Angielka) odgrywała rolę matki i Marcin Brotkiewicz jako syn, stworzyli na scenie wyborny, pełen ekspresji duet. Ich znakomita gra nie pozwalała widzom oderwać wzroku od aktorów. Mieli oni wymalowane twarze, które nawiązywały do sztuczności utworów Witkacego.
Reżyser ograniczył liczbę bohaterów do dwóch w celu spiętrzenia emocji pomiędzy nimi. Na scenie mieliśmy okazję zobaczyć Leona, który bez żadnych skrupułów wysysał z matki energię i pieniądze, Jego rodzicielka była zrozpaczona karierą syna, który podjął pracę szpiega i alfonsa. Aktorzy prowadzili monologi w bardzo bardzo przekonujący sposób. Ich gra sprawiała, że wierzyliśmy zarówno w ich miłość jak i agresję. Janina Węgorzewska winiła siebie za niepowodzenia syna, a Leon miał negatywne nastawienie do świata, jednocześnie nie potrafił spojrzeć krytycznym okiem na siebie samego. W utworze występowały również dialogi, w których odtwórcy ról raz się kłócą, a innym zaś razem śmieją się do rozpuku. Oboje znajdowali pocieszenie w narkotykowych transach i alkoholowym odurzeniu.
Ważną rolę w spektaklu odgrywała muzyka, która zmieniała się wraz z nastrojem bohaterów. Specyficzną atmosferę na scenie tworzyło przytłumione światło.
Uważam, że odbiorcami tej sztuki mogą być zarówno młodzi jak i starsi wiekiem, gdyż poruszany w niej problem jest bliski każdemu z nas. Już w trakcie trwania spektaklu zadajemy sobie pytanie, jaki jest nasz stosunek do bliskich? Analizujemy relacje z rodzicielką. Zastanawiamy się, co możemy uczynić, aby poprawić nasze (często niewłaściwe) kontakty z matką. Sztuka ''Das Kuchendrama'' ma ponadczasową wartość, gdyż poruszana w niej tematyka będzie zawsze aktualna bez względu na miejsce i czas. Zachęcam wszystkich do obejrzenia tej perełki w kaliskim teatrze.

Anna Jakubowska kl. IIIF