Dnia 16 listopada 2005 roku w środę pojechałam na wycieczkę do Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki. Obejrzałam tam dramat muzyczny pt. ''Borys Godunow'' Modesta Musorgskiego. Reżyserem i scenografem tej inscenizacji dzieła jest Marek Weiss - Grzesiński. Libretto opery oparte zostało na sztuce Aleksandra Puszkina pod tym samym tytułem.
Akcja dramatu, osadzonego w konkretnych realiach historycznych, dzieje się w wielu miejscach. Swobodnie przemieszcza sie ona z pałaców i świątyń kremlowskich na place i ulice Moskwy, nad granicę litewską, do Polski, na pole bitwy pod Nowogrodem Siewierskim. Czas fabularny obejmuje siedmioletni okres panowania Godunowa.
Centralną postacią opery jest car Borys (Marian Kępczyński) przedstawiony jako morderca prawowitego następcy tronu. Utwór ukazuje nam wewnętrzne zmaganie się cara. Żądza władzy doprowadza go do zbrodni, narasta w nim jednak poczucie winy i dręczą go wyrzuty sumienia w związku ze śmiercią małego Dymitra.
W mojej opinii gra aktorów była pełna zaangażowania i momentami porywająca. Artyści śpiewali tak, jak mówią żywi ludzie. Śpiew czasami podobny był do krzyku lub płaczu. Przeważnie miał religijny charakter. Szczególnie podobał mi się melodyjny śpiew polskiej szlachcianki Maryny.
Scenografia oddawała realia epoki, oświetlenie podkreślało nastrój. Dekoracje były niezwykle kosztowne, a kostiumy aktorów wykonane z dużą starannością i bogato zdobione. Jedynie stroje biednego ludu rosyjskiego przypominały łachmany.
Pomimo że nie jestem wytrawnym znawcą sztuki operowej, uważam, ze jest to wybitne dzieło zrealizowane z dużym rozmachem, o wysokich wartościach artystycznych. Sądzę, że spodobało sie również moim koleżankom i kolegom.

Patrycja Polowczyk kl.If