Rok 89.Rok burzy, której ciemne i gęste chmury przybierały wciąż na groźnym, majestatycznym wyglądzie przez pięćdziesiąt lat niewoli w pewnym socjalistycznym kraju. Wszystko i wszystkie znaki na ziemi i niebie oznajmiały, że jest nieunikniona.

Burza, która jest nie kataklizmem, ale zapowiedzią katharsis.
Powietrze było coraz cięższe, a ludzie coraz bardziej umęczeni otaczającą ich rzeczywistością i denerwującymi realiami. W uszach brzęczały im słowa Emiliana Zapata , że "Lepiej umrzeć na wyprostowanych nogach, niż żyć na zgiętych kolanach". Lata terroru i odbierania ludziom suwerenności robiły swoje. Polacy wbrew logice - gdy naciski ze strony władzy stawały się coraz bardziej dokuczliwe, oni coraz bardziej walczyli.

Lata zaborów również zrobiły swoje - doprowadziły do perfekcji działań konspiracyjnych i umacniania rozpaczliwej miłości do ojczyzny. Walczyli na wiele sposobów. Jedni strajkowali za co zapłacili często swoją krwią i życiem, jeszcze inni chodzili do kościoła i krzewili patriotyzm w domach, a jeszcze inni głośno krzyczeli ze sceny o swoim niezadowoleniu.

Polacy nie byli naiwni.

Zauważali wszytko - głód, kolejki, terror, kolaboracje swoich najbliższych... Konformizm (często) swoich przyjaciół, którzy dla obietnicy paszportu sprzedawali entuzjazm i siebie. Młodzież, która pokładała swoją fascynacje w kiczu. "Myśląca bezpiecznie, bo tak wytresowana". Nowe pokolenia młodzieży, która nie wiedziała, co to wolność.

Jednak są to na szczęście skrajne przypadki.
Większość młodych chłonęła słowa swoich autorytetów, czyli np. rodziców czy kolegów, którzy przystępowali do ruchów oporu.

Dlatego komuniści tak bardzo bali się wszelkich autorytetów. Dlatego mordowali nauczycieli, oficerów czy księży ( patrz przykład: Katyń), a więc ludzi inteligentnych, którzy nie daliby się omamić nową władzą, a wręcz robiliby wszytko by tej władzy zaszkodzić.

Polska walczyła.

Młodzi, zbuntowani ludzi robili to rozpaczliwą, agresywną pieśnią:

Oni mają władzę, oni zabijają
Oni są silni, bo mają karabiny
Oni chcą zabijać, bo to są suk...y
My o wojnach wszystko już wiemy
Fałszywy porządek trzeba zmienić
My nie chcemy waszej mądrości
My nie chcemy sztucznej wolności

Dezerter 'Szwinde' '87


A inni chodzili do kościoła, gdzie z ambon padały pokrzepiające słowa:

"Aby pozostać człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyć w prawdzie. Życie w prawdzie to dawanie świadectwa na zewnątrz, to przyznawanie się do niej i upominanie się o nią w każdej sytuacji. Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą. Nie tym polega w zasadzie nasza niewola, że poddajemy się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu, na co dzień. Nie prostujemy go, milczymy lub udajemy, że w nie wierzymy. Żyjemy wtedy w zakłamaniu. (...)"Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej uczynić nie mogą." (por. Łk 12,4)

Ks. Jerzy Popiełuszko Kazanie z 31 października 1982

Młodzież, dorastała pośród przekonania, że muszą walczyć.
"Pokolenie miłości, goryczy i walki".

***

W 1980 rok powstała "Solidarność" związek zawodowy broniący praw pracowniczych, który stał się jednym z głównych ruchów oporu.
Bezpośrednią przyczyną pierwszego strajku było wyrzucenie z pracy patriotki, demonstrującej swoją miłość do ojczyzny - Anny Walentynowicz.
"Kolejny protest rozpoczął się 14 sierpnia strajkiem w Stoczni Gdańskiej zorganizowanym przez Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża. Po raz pierwszy wśród postulatów pojawiły się żądania polityczne. Około godziny 11.00 tego dnia do stoczni przedostał się Lech Wałęsa, jeden ze zwolnionych z pracy robotników stoczniowych. Komitet strajkowy zażądał przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy, wzniesienia pomnika ofiar 1970, uszanowania praw pracowniczych oraz przedstawił żądania socjalne."

Nie podobało się to komunistom, gdyż obok żądań natury zawodowej pojawiły się żądania natury politycznej. Był to dla nich swoisty szok, bo jeszcze nigdy do tej pory, protesty nie były tak liczne, a żądania tak bezpośrednie.

W tym samym czasie związek rozwijał się i umacniał. Coraz więcej ludzi łaknących wolności przystępowało do "Solidarności", wierząc w zwycięstwo prawdy i sprawiedliwości.

Nieoficjalną pieśnią związku stały się "Mury" Jacka Kaczmarskiego, nawiązująca do podzielenie świata na cześć ZSRR -owską i demokratyczną.

"Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany, połam bat!
A mury runą, runą, runą, i pogrzebią stary świat"

A główną myślą, fragment wiersza wybitnego poety Zbigniewa Herberta:

"idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo
(...)
Bądź wierny Idź"

W roku 1981 ustanowiono stan wojenny w celu wywołania niepokoju i zastraszenia społeczeństwa oraz usprawiedliwienia dla brutalnych działań milicji skierowanych przeciw ludności cywilnej.

Stan wojenny był "najdoskonalszym zamachem wojskowym w historii nowożytnej Europy".

Zaczęły się liczne problemy.
Rozłam w solidarności - podzielenie na obóz pana Wałęsy i pani Walentynowicz. Jak widać "zgoda buduje a niezgoda rujnuje". Lech Wałęsa pragnął drogą kompromisów porozumieć się z rządem, a Anna Walentynowicz nie chciała dopuścić do żadnych kompromisów pragnąc całkowitego zwycięstwa prawdy.
Przez tą niezgodę "Solidarność" odeszła od swoich pierwotnych wartości i ideałów.

Kolejnymi problemami były manipulacje Mazowieckiego i Geremka, zastraszanie ludności cywilnej (min. słynna sprawa kopalni Wujek), internowanie wielu ludzi, wzmożona, nielegalna emigracja... Następnie nastąpił kryzys gospodarczy, powstały na skutek potrzeby spłacenia zadłużenia zagranicznego, a tym samym i straszne podwyżki cen (np. żywności średnio o 241 procent).

Stan kryzysu i zastraszania istniał do późnego lata 86, kiedy to pod wpływem min ugrzęźnięcia polskiej gospodarki ekipa generała Jaruzelskiego postanowiła znaleźć kompromis.

Pierwszą przesłanką "wyciągniętej dłoni" był 11 września, kiedy ogłoszono wypuszczenie więźniów politycznych.
Nie dało to zbyt dużo. Niezadowolenie rosło. Przez kilka miesięcy 1988 roku przez Polskę przeszło kilka fal strajkowych, a 27 sierpnia ogłoszono komunikat o rozpoczęciu rozmów przy pełnej akceptacji Moskwy. Obrady okrągłego stołu były rozgrywką taktyczną Partii, próbującej znaleźć się w nowej sytuacji, związanej z powrotem "Solidarności".

Głównym architektem okrągłego stołu był Czesław Kiszczak ("namaszczony" przez Kreml), kierowany przez Wojciecha Jaruzelskiego.
Moskwa zleciła wtedy ówczesnemu Ministrowi Spraw Wewnętrznych nawiązanie poufnych kontaktów, wręcz dialogu z opozycją. Generałowie ( Jaruzelski i Kiszczak) przewidywali, że mogą zostać marginalizowani, obaj również obawiali się zamieszek w kraju, więc postanowiono rozpocząć "Obrady" Okrągłego Stołu. Niestety obrady nie mogły być obiektywne gdyż dominowali tam ludzie ulegli wobec władzy PRL-u.
Wtedy mało, kto wiedział, że Okrągły stół robiony był nijako pod publikę. Tak naprawdę do wielkość porozumień dochodziło w Magdalence, gdzie opozycja zobowiązała się do zaniechania ścigania komunistycznych morderców, zrezygnowania z lustracji na rzecz "wolnych" wyborów.
Nasze rodziny pamiętają ten stół, jako przełom w ich życiu.

Niestety... do dziś przetrwał mit Okrągłego Stołu

Doszło do porozumienia i kilku sukcesów - min. utworzenia senatu.
Solidarność zalegalizowano, jednak w jej szeregi wstąpiło wiele ludzi Kiszczaka, w celu kontroli.
Dochodzimy do kolejnego wniosku - ostatni bastion wolności " Solidarność" został nijako spętany przez komunistów, a wolności zamknięto usta.
Po pierwszych wolnych wyborach premier Tadeusz Mazowiecki ogłosił, że jego rząd się nie będzie rozliczał z komunistami, czyli bezkarność wobec prześladowców. Większość miejsc w rządzie zajęli [sic!] byli komuniści lub ludzie "podstawieni" przez Kiszczaka w "Solidarności".

Zaczęto proces prywatyzacji, likwidowania PGR-ów, czyli plan Balcerowicza, który miał na celu ustabilizowanie polskiej ekonomii. Dzięki ideałom "Solidarności" i niektórym wiernym myśli patriotycznej ludziom, ciągle odbudowujemy Polskę.
To właśnie od naszej ojczyzny wybuchła wojna o suwerenność i wolność.
My, jako raczkujące dzieci demokracji byliśmy świadkami upadania kolejnych republik radzieckich i przekształcania ich w niezależne państwa.

***

Prezydent Lech Kaczyński odznaczył po 16 latach zapomnienia tą "SOLIDARNOŚĆ", której pierwotną wartością była wolność i suwerenność. Tą " Solidarność" Anny Walentynowicz i Andrzeja Gwiazdy , orderem Orła Białego. Przypominamy sobie o zapomnianych bohaterach. Tych prawdziwych... Tych którzy się nie ugięli i walczyli do końca, tych wiernym swoim ideałom.

Grozi nam wiele niebezpieczeństw, min kultura hedonizmu.
Jesteśmy świadkami upadku tradycji i swoistej zmiany hierarchii wartości, niestety na gorsze.

"Kto nie pamięta swojej historii skazany jest na jej powtórzenie".

"Zagłada Żydów miała miejsce w 1914 roku". "Nigdy nie zajmowałem się za bardzo problematyką Żydów". "Co to jest nazista? To Egipcjanin" " Auschwitz? Nie wiem co to jest"

Mam nadzieję, że powyższa wypowiedź utwierdzi was w przekonaniu, że we współczesnym świecie jest zbyt mało miejsca na szacunek do historii.

Nasze nieszczęścia, takie jak zabory, tak naprawdę nie były nieszczęściami, gdyż umacniały poczucie naszej wspólnoty. Teraz, gdy mamy tak dużo wolności, nie doceniamy jej.
Teraz mamy jeszcze większy problem w krzewieniu patriotyzmu niż nasze babki i matki. Musimy stawić czoła kulturze wygody, a jak wiadomo pamiętanie o złych rzeczach, temu nie sprzyja.


Rozliczmy wszystkich z ich historii, wybaczmy tym którzy proszą o wybaczenie i ramię w ramie jako wspólnota budujmy lepszą Polskę.

Agata Gralka