''Śmiech to zdrowie'', ''Śmiech lekarstwem na życie szarego człowieka'' - z tymi wyrażeniami spotykamy się na co dzień. Często okazują się one prawdą, lecz czy śmiech może być również nauką? Moim zdaniem tak. W poniższym tekście postaram się uzasadnić swoje stwierdzenie.

Moim pierwszym argumentem jest twórczość literacka Ignacego Krasickiego, w której najczęściej w zabawny sposób poeta wyśmiewa ludzkie wady i niedoskonałości, ucząc w ten sposób, jak mamy postępować. W satyrze "Żona modna" autor ośmiesza typ kobiety zamiłowanej w zbytkach, życie ponad stan oraz bezkrytyczne poddawanie się modzie. Natomiast w innym poemacie pt. "Monachomachia", który opowiada o sporze teologicznym między dwoma zakonami, ma miejsce parodia antycznych eposów rycerskich. Jednakże nie jest to krytyka samego Kościoła, lecz jedynie ujemnych zjawisk panujących w zakonach. Ośmiesza pijaństwo, nieróbstwo, ciemnotę i zacofanie. A słowa: ''I śmiech niekiedy może być nauką, kiedy się przywar nie z osób natrząsa, i żart dowcipną przyprawiony sztuką zbawienny kiedy szczypie, a nie kąsa;…'' są potwierdzeniem mojej tezy oraz wyznawanej przez autora zasady "Uczyć, bawić, wzruszać".

Śmiech może nas uczyć w zupełnie inny sposób. Niekiedy możemy zostać skarceni, gdy śmiejemy się z osób, posiadających różne, nieuleczalne choroby. Niestety, takie sytuacje mają miejsce nawet dzisiaj, ale również dzięki temu możemy nauczyć się tolerancji i kultury. Także w innych tego typu przypadkach jest możliwość zdobycia jakże cennej wiedzy oraz zasad postępowania i moralności.

Uważam, że wszelkie baśnie satyry oraz inne dzieła literackie w najlepszy z możliwych sposobów naprowadzają ludzi na właściwą drogę. Przez zabawne żarty, sytuacje i dowcipne wytykanie ludzkich wad, słabości i mankamentów czytelnicy uświadamiają sobie lepiej, iż powinni zmienić postępowanie.

Paweł Stępień kl. IIF