Recenzje farsy Z rączki do rączki

powrót
Sztuka pt. "Z rączki do rączki" w reżyserii Pawła Pitery, opowiada o angielskim urzędniku, który w wyniku oszustwa wobec Biura Opieki Społecznej, popada w tarapaty. To zmusza go do kolejnych kłamstw w celu zatuszowania poprzednich, czego efektem staje się spora liczba zasiłków otrzymywanych przez bohatera. Sytuacja komplikuje się, gdy do mieszkania przybywają kolejni niespodziewani goście. Jak się jednak okazuje, kłamstwo ma krótkie nogi, o czym główny bohater przekonuje się na własnej skórze...
Sztuka nasycona jest komizmem sytuacyjnym, językowym i postaci, co sprawia, iż ogląda się ją przyjemnie. Akcja jest dynamiczna, wszystkie wydarzenia następują po sobie bardzo szybko, co uniemożliwia widzowi nudzenie się w trakcie spektaklu. Również do gry aktorów, która stała na przyzwoitym poziomie, nie można mieć większych uwag. Na scenie występują: Lech Wierzbowski, Agnieszka Dzięcielska, Zbigniew Antoniewicz, Maciej Grzybowski, Ignacy Lewandowski, Małgorzata Kałędkiewicz, Jacek Jackowicz, Janusz Grenda, Krystyna Horodyńska, Kama Kowalewska.
Jedyne, co może budzić zastrzeżenia to łatwość przewidzenia dalszej akcji w niektórych momentach, jednakże nie przeszkadza to w obserwowaniu poczynań bohaterów.
"Z rączki do rączki" jest sztuką przeznaczoną dla szerokiego grona widzów, gdyż zarówno młodzież jak i osoby w starszym wieku, oglądając ją, mogą spędzić miło czas. Sceny i dialogi humorystyczne w niej zawarte niekoniecznie trafią w gusta wszystkich odbiorców, jednakże o tym trzeba się już przekonać osobiście.

Bartosz Szynalski kl. IIIb

Od marca 2004 roku w Kaliskim Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego można oglądać sztukę Michaela Cooneya "Z rączki do rączki". Autor urodził się w Londynie, jako syn słynnego na całym świecie dramaturga - Raya Cooneya. Od najmłodszych lat jeździł z ojcem po świecie, wielokrotnie uczestnicząc również w próbach. Doświadczenie nabyte w tym czasie pozwoliło mu stworzyć swoje pierwsze dzieła. Zajął się reżyserią, współpracował także z wytwórniami filmowymi i telewizyjnymi. Napisał kilka książek dla dzieci oraz scenariuszy. Największą sławę przyniosła mu jednak wystawiona w 1993 roku sztuka "Cash on Delivery" ("Z rączki do rączki"). W krótkim czasie spektakle zaczęły odbywać się na największych scenach Europy (w 1995 również w Teatrze Powszechnym w Łodzi).
Nic dziwnego, że autor zyskał sobie tak wielkie uznanie. Mamy bowiem do czynienia z arcydziełem gatunku. "Z rączki do rączki" jest doskonałą farsą zawierającą wszystkie niezbędne elementy. Jej akcja od początku do końca bawi i rozśmiesza widzów, zaskakując wielokrotnie nieoczekiwanymi sytuacjami.
Kaliską adaptacją i reżyserią sztuki zajął się Paweł Pitera wespół ze swoim asystentem Jackiem Jackowiczem. Scenografię przygotował Wojciech Stefaniak. Tu również przyznać muszę, iż udało im się to znakomicie. Wszystko dopięte było na przysłowiowy "ostatni guzik". Zachwycały bogate dekoracje oraz nietuzinkowe rekwizyty. Na scenie zbudowano dom, a za oknami widać było wyeksponowaną dalszą okolicę. Cała akcja działa się w czasie deszczu, więc po szybach ciekła woda, a aktorzy wchodzili mokrzy. Pierwszy raz spotkałem się z tak realistycznym odwzorowaniem otoczenia, nie związanego bezpośrednio z tematem sztuki. Imponujące było również samo zakończenie, gdy po uderzeniu pioruna w istocie z głośników zagrzmiało, za oknami błysło światło, a porażona postać weszła w kłębach dymu.
Zanim jednak przejdę do dalszej części, warto pokrótce przybliżyć treść samej sztuki. Główny bohater - Eryk Swan (Lech Wierzbowski) mieszka w domu wraz z żoną Lindą (Agnieszka Dzięcielska) i współlokatorem Normanem Bassettem (Zbigniew Antoniewicz). Gdy stracił pracę, postanowił nikogo o tym nie powiadamiać, a szansę zarobku upatrywał w zapomogach z Biura Opieki Społecznej. Wkrótce jego działalność rozwinęła się do tego stopnia, że wciągnął w nią większość znajomych (bez ich wiedzy oczywiście) oraz fikcyjne postacie. Takie właśnie oszustwa stają się głównym tematem farsy. Nie byłoby w tym może nic śmiesznego, jeśli nie fakt, że pewnego dnia do jego domu przychodzi jednoosobowa kontrola z Biura Opieki Społecznej, zaś Eryk musi w tym czasie podawać się za jednego z nie mieszkających już u niego sublokatorów, na którego nadal czerpie zasiłki. Wizyta urzędnika Jenkinsa (Maciej Grzybowski) zmienia się w tragedię dla bohatera, obfitując równocześnie w niezwykłą ilość przezabawnych sytuacji, zbiegów okoliczności
oraz niedomówień. Pociąga to za sobą cały ciąg zdarzeń, w którym udział biorą Norman, wujek George oraz szereg postaci z biur pomocy, aż po psychologa i iście "monstrualnego" właściciela zakładu pogrzebowego... Sztuka rozbawia do łez, oferując nam wszystkie rodzaje komizmu. Mamy więc zabawne sytuacje, spontaniczne wejścia i zejścia ze sceny, balansowanie na granicy ryzyka, gdy momentami wątpimy już w powodzenie oszustwa, a tymczasem zbieg okoliczności ratuje bohaterów. Równie zabawnie zostali dobrani aktorzy, a kreacja postaci naprawdę oddaje ich charakter jak np. niezdarny Norman czy olbrzymi i aż za bardzo spokojny właściciel domu pogrzebowego pan Forbright. Komizm postaci przeplata się z gagami słownymi, licznymi niedomówieniami, wymyślanymi na miejscu sprostowaniami niewiarygodnych historii, czy chociażby długą, w gruncie rzeczy nie mającą żadnego sensu relacją Jenkinsa. Bogate walory artystyczne połączono z prostym, potocznym językiem. Spektakl nie pozwala oderwać się od teatralnego fotela. Całość jednak nie posiadłaby pełnego wyrazu bez odpowiednich aktorów. Ich również pragnę pochwalić, bowiem doskonale wczuli się w swoje role, stwarzając na scenie naprawdę niezwykłą atmosferę. Bardzo dobrze zagrał międ
zy innymi Lech Wierzbowski i Zbigniew Antoniewicz, tworząc komiczny duet dwóch zupełnie niezgranych osób. Prowadzone dialogi były pełne dynamizmu, co jeszcze bardziej pobudzało akcję. Farsa jest gatunkiem łatwym w odbiorze. Ma za zadanie ośmieszać pewne zachowania oraz rozbawiać publiczność, dostarczając nam rozrywki. Czymże byłby jednak teatr bez takich właśnie akcentów?
Z początku zniechęcony samą treścią, w miarę oglądania zmieniałem swoje zdanie, aż do momentu, gdy ostatecznie dałem się przekonać zaproponowanej przez reżysera wizji. Sztuka Cooneya zawiera w sobie wszystkie niezbędne elementy gatunku. Trafia swym przekazem do każdego rodzaju publiczności - zarówno do ludzi starszych, młodzieży jak i znawców teatru. Przy odpowiedniej aranżacji oraz dobrej obsadzie, jaką uraczył nas kaliski spektakl, nie sposób znaleźć w jej ocenie jakichkolwiek negatywów.

Jakub Skurtys kl. IIIb

Z rączki do rączki to farsa londyńskiego pisarza Michaela Cooneya. Główny bohater, bezrobotny Eryk Swan, zarabia na życie, oszukując swoje państwo. Przez dwa lata od utraty pracy w urzędzie energetyki wyłudza od opieki społecznej zasiłki. Jako właściciel domu pobiera zapomogi na wymyślonych współlokatorów.

Mnoży swoje zarobki i wyimaginowane postacie. W pewnym momencie Eryk, w którego rolę wcielił się Lech Wierzbowski, sam wikła się w swoje kłamstwo. Wraz z narastającymi kłopotami postanawia uśmiercić część stworzonych przez siebie bohaterów. Jednak towarzystwo opieki społecznej nie ustępuje i wysyła coraz więcej dopłat i zasiłków. Eryk, nad którym wisi groźba spędzenia dziesięciu lat w więzieniu za oszustwa, pewnego dnia przyjmuje w swoim domu inspektora pana Jenkinsa... Ta wizyta wiele zmienia w życiu pana Swana. Jednego dnia w swe oszustwa wciąga on przyjaciela Normana Bassetta. Z nim to i swym wujkiem Georgem dalej brnie w kłamstwa. Upija inspektora, na polecenie swojej żony Lindy przeżywa badania dr Chapmana. Posądzony jest o transwestytyzm. W dodatku na stole w jadalni leży "ciało" jego ciągle żyjącego wujka, którego pochówkiem chce się zająć pan Forbright - właściciel zakładu pogrzebowego.
Uwikłany w szereg kłamstw, postanawia dobrowolnie przyznać się do oszustwa. Swan spodziewa się nagłego aresztowania, jednak udaje mu się uniknąć konsekwencji. Dostaje propozycję pracy w opiece społecznej w dziale oszustw.
Sztukę w kaliskim Teatrze imienia Wojciecha Bogusławskiego reżyserował Paweł Pitera. W role głównych bohaterów wcielili się: Lech Wierzbowski, Agnieszka Dzięcielska, Zbigniew Antoniewicz, Maciej Grzybowski, Ignacy Lewandowski, Małgorzata Kałędkiewicz, Jacek Jackowicz, Janusz Grenda, Krystyna Horodyńska, Kama Kowalewska. Ich gra wydała mi się przekonująca. Czułam się uczestnikiem farsy. Ciągle zastanawiało mnie to, co będzie za chwilę.
Mówiąc o spektaklu, nie sposób nie wspomnieć o muzyce i scenografii. Dźwięki doskonale współgrały z tym, co działo się na scenie. Jeśli chodzi o scenografię, to mnie najbardziej spodobało się ukazanie deszczowej pogody.
Sztuka bardzo mi się podobała. Całkowicie pochłonęły mnie perypetie państwa Swan. Przedstawienie trzymało w napięciu. Do ostatniej chwili nie byłam pewna zakończenia. Polecam wszystkim obejrzenie tego spektaklu. Jest to znakomita forma spędzania wolnego czasu. Sztuka pełna jest dobrego humoru. Potrafi rozbawić każdego.

Judyta Śliwa kl. IIIb

13 kwietnia 2005 r. w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu została wystawiona sztuka ''Z rączki do rączki''. Scenariusz komedii napisał Michael Cooney, autor dramatów, książek dla dzieci, a także scenarzysta filmów ''Tożsamość'' i ''Jack Frost''. Sztuka ''Z rączki do rączki'' została wyreżyserowana przez Pawła Piterę. Scenografią zajął się Wojciech Stefaniak. W rolę głównego bohatera - Eryka Swana wcielił się Lech Wierzbowski, Lindy Swan - Agnieszka Dzięcielska, lokatora Normana Bassetta - Zbigniew Antoniewicz, pana Jenkinsa - Maciej Grzybowski, a w wujka Georga - Ignacy Lewandowski. Sztuka przedstawia historię mężczyzny, który z powodu utraty pracy zajął się pobieraniem zasiłków od Biura Opieki Społecznej dla wymyślonych współlokatorów. Kiedy postanawia z tym skończyć, uświadamia sobie, że sprawy zaszły za daleko nie może z nich wybrnąć. Po próbie uśmiercenia po kolei wszystkich nierealnych mieszkańców dostaje jeszcze więcej pieniędzy. Do całego problemu wciąga swojego sublokatora. Duża liczba oszuk
anych osób doprowadza do wielkiego zamieszania, aż w końcu do wyjawienia całego oszustwa. Sztuka została wystawiona bardzo dobrze. Scenografia oddawała domowy nastrój, a dzięki efektom specjalnym wydawało nam się, że za oknem pada deszcz i szaleje burza, a po kuchni grasuje wściekła pralka. Aktorzy świetnie przedstawili swoich bohaterów. Po spektaklu bez p5roblemów mogliśmy określić charakter każdej postaci. Lech Wierzbowski bardzo dobrze zagrał rolę Eryka, człowieka bezrobotnego i zdesperowanego. Zbigniew Antoniewicz wystąpił jako sublokator Norman, który po przymusem zgodził się pomóc właścicielowi mieszkania. Niezastąpiony w każde3j komedii Ignacy Lewandowski wcielił się w sympatyczną postać stryja Eryka. Niekiedy duża liczba postaci, które znają różne wersje wydarzeń sprawia, że i my możemy łatwo pogubić się w akcji. Nieprzejrzystość jest jednak jedynym minusem tej komedii.
''Z rączki do rączki'' w sposób satyryczny przedstawia problem społeczny, jakim jest bezrobocie i jego skutki. Faktem jest bowiem to, że ludzie bez pracy bardzo często pobierają zasiłki na podstawie fałszywych zaświadczeń. Sztuka to wyśmiewa także wady człowieka, jakimi jest pogoń za pieniędzmi i szukanie sposobów na łatwe i zdobywanie. Zakończenie ukazuje, że najszczęśliwszym jest ten, kto poprzez pracę dochodzi do sukcesów i wynagrodzeń.

Lena Półtorak kl. IIIb

Farsa to gatunek sceniczny, w którym najważniejsza jest perfekcyjna, jak w zegarku, gra aktorów, przeplatające się wątki, nieoczekiwane zwroty akcji, pojawianie się postaci w określonym miejscu i czasie z dokładnością co do sekundy oraz wrodzone poczucie humoru aktorów. Wszystkie te cechy posiada spektakl ''Z rączki do rączki''.
Sztuka ta jest autorstwa londyńczyka Michaela Cooneya. Została ona wyreżyserowana przez znakomitego artystę, Pawła Piterę.
Kaliska premiera spektaklu odbyła się w marcu 2005 roku w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego. W rolach głównych wystąpili: Lech Wierzbowski (Eryk Swan), Agnieszka Dzięcielska (Linda Swan), Zbigniew Antoniewicz (Norman Bassett), a także: Maciej Grzybowski (pan Jenkins), Ignacy Lewandowski (wujek George), Małgorzata Kołękiewicz (Sally Chessington), Jacek Jackowicz (dr Chapman), Janusz Grenda (pan Forbright), Krystyna Horodyńska (pani Cowper) oraz Kama Kowalewska (Brenda Dixon). Scenografią przedstawienia zajął się Kaliszanin, Wojciech Stefaniak.
Sztuka opowiada o Eryku Swanie, który do perfekcji opanował sztukę wyłudzania świadczeń z biura opieki społecznej. Dzięki pomocy wujka Georgea i Normana Bassetta, cudownie rozmnożonego do biednej i cierpiącej, sześcioosobowej rodziny, osiąga roczny dochód 25 tysięcy funtów ! Zaczynają się jednak kłopoty, np. kontrola urzędnika, pana Jenkinsa, który choć może nie grzeszy bystrością, to i tak nabiera pewnych podejrzeń. Z nim oszuści jakoś sobie poradzili, jednak po czasie o wszystkim dowiaduje się władcza przełożona urzędnika, pani Cowper. Do tego wszystkiego żona Swana znajduje pewne podejrzane przedmioty, a że nic nie wie o oszustwie, posądza męża o transwestytyzm i próbuje go wyleczyć. Poza tym pojawia się jeszcze wiele innych osób, a ważną postacią będzie m.in. pralka, która ożyje...
Spektakl ''Z rączki do rączki'' to z pewnością ciekawa propozycja dla każdego, nie tylko miłośnika teatru. Jest to sztuka bardzo przystępna i interesująca, która potrafi rozbawić do łez. W przedstawieniu bez przerwy przewijają się śmieszne teksty i dialogi. W sztuce tej występują wszystkie rodzaje komizmu: słowny, postaci oraz sytuacyjny. Fabuła sztuki jest trochę zagmatwana, jednak to dodatkowo podkreśla humorystyczny charakter tej sztuki. Spektakl w zabawny sposób potępia ludzi, nielegalnie wyłudzających pieniądze od Narodowego Funduszu Zdrowia. Zawiera on zatem pewne prawdy moralne, które w dzisiejszych czasach są bardzo potrzebne. Sztuka ta pokazuje, że nie warto kłamać, gdyż wcześniej czy później cała prawda wyjdzie na jaw.
Spektakl ten jest z pewnością godny polecenia każdemu człowiekowi, który od czasu do czasu lubi się trochę zabawić i pośmiać. Jest on bardzo interesujący i niezmiernie śmieszny. Akcja jest bardzo wartka, toteż całe przedstawienie na pewno skupi uwagę widza.

Wiktor Wardęga kl. IIIb